poniedziałek, 7 września 2009

kaska misiu kaska...

no własnie... niby pieniądze szczęścia nie dają ale... żeby spełniło się jedno z naszych największych marzeń kaska jest bardzo potrzebna... a przecież chcemy tak niewiele - własne miejsce na ziemi, małe, ciepłe, przytulne...

a tu ani w totolotka nie da się wygrać, ani na ulicy znaleźć;) kredytu też nie dostaniemy... cóż... może jakiś cud się zdarzy i zamieszkamy na swoim zamiast ciągle wynajmować?

dobra dość marudzenia...

z innych rzeczy ostatni z tajniaków - Fufu - wczoraj odjechał do nowego super domku - ponoć będzie pisał hehe

Nellka po szczepieniu już doszła do siebie i nadal rozrabia - ale nie da rady się na nią gniewać;)

będę szykowała jakąś wyprzedaż ciuchów i różnych rzeczy bo w domu za dużo wszystkiego a muszę uzbierać kaskę na sterylizację Tajgi - tak tak znów kaska:P

to chyba by było na tyle... przede mną odnawianie starego krzesełka "reksio" z czasów dzieciństwa Kuby - teraz będzie służyło Nellce:)

miłego dzionka dla wszystkich:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz